Uzytkownik Daruma w wiadomosci do grup
dyskusyjnych napisal:slrn.pl.a5fd3s.6ku.dar...@l2p47a.ihar.edu.pl...
> W artykule Krystyna *Opty* napisal(a):
> > Pokazano dwie skrajnie chore postawy: hodowce
> > majacego za nic cierpienia kur i obronczynie kur, ktora ceni wyzej zycie
> > kury, niz kogos z bliskiej rodziny. Czy nie mozna tych rzeczy
zrownowazyc?
> Mozna bylo, ale widocznie autorowi filmu chodzilo o to, zeby obroncow
> zwierzat i wegetarian pokazac jako ludzi dziwnych i nie calkiem
> normalnycha. Wybral wiec osobe, ktora rzeczywiscie reprezentuje
> skrajna postawe. Natomiast hodowca kur to zadna skrajnosc. Wszyscy,
> ktorzy hoduja kury w taki sposob maja za nic ich cierpienia. Jest wiec
> to raczej norma niz odchylenie.
[Wielkoscia klatek dla kur tez jestem delikatnie mowiac mocno zaniepokojona,
nie wspomne juz o ich zazynaniu "nie do konca" czy mieleniu kurczat na
zywca.
Ale mysle, ze obronczyni kur zostala pokazana bardzo dobrze i dobrze, ze tak
sie stalo. Nie chodzi wcale o osmieszenie wegetarian, ale o pewne
przewartosciowanie.
Fakt, iz Karen ratowalaby z pozaru raczej kure niz czlowieka jest swego
rodzaju przerysowaniem, ale moim zdaniem znakomicie oddaje iz argumentacje
wegetarian broniace praw zwierzat (w czym nie widze niczego zdroznego i
niewlasciwiego) czesto pomijaja interes, dobro, zdrowie ludzi. Nie rzadko
odnosze wrazenie, ze nastepuje tu spore zachwianie rownowagi (w moim
wyobrazeniu rownowagi) pomiedzy szacunkiem do Matki Natury, dobr jakie z
niej czerpiemy, zwierzat naszych barci mniejszych a ludzi.
Jezlei ktos twierdzi, ze to dlatego iz zwierzeta tez czuja, odczuwaja bol,
przywiazanie i smutek to jakim prawem je rosliny i twierdzi, ze one tego nie
czuja? Tylko dlatego, ze nie moga moic, piszczec, szczekac, biegac i wic sie
z bolu? Kto udowodnil, ze rosliny nie czuja? Coz za brak konsekwencji.
Wcale nie zartuje ...
Pozdrawiam, Iza]