Uzytkownik "JoannaRT" napisal w wiadomosci
> Mieszkam na wsi, mam 4 koty i psa ktore przebywaja i w domu i na dworze.
> Koty systematycznie poluja wiec na pewno robaki maja. Oczywiscie zwierzaki
> sa odrobaczane systematycznie ok 6 razy w roku, jednak na pewno okresy
> posiadania robakow i tak sie u nich zdarzaja. Dzieci zwierzaki nosza,
> przytulaja, koty przebieraja w ubranka dla lalek, bywaja przez koty
> podrapane a przez psa lizane w nos. Kontakt bezposredni ciagly.
> Od jakiegos czasu moj rodzinny weterynarz namawia mnie do regularnego
> odrobaczania dzieci i siebie profilaktycznie raz w roku.
Ja nie z cywilizowanego kraju, ale wychowywalam sie z roznorakimi
zwierzakami, dodatkowo raczej nie odrobaczanymi burkami, a
wakacje spedzalam
w stajni i chlewiku, w warunkach dalekich od chocby przecietnej higieny.
Czesto jadlam cos prosto z grzadki, brudnymi lapami, albo na spolke z
konikiem prosto ze zlobu. :). Moje rodzenstwo podobnie.
Nigdy nie mielismy robakow, oprocz przedszkolnych "krowek" na glowach, ale
to od innych dzieci nie zwierzat.
Moja mama mowi, ze to dzieki sokowi z marchwi, czosnkowi, cebuli i pestkom
dyni, ktorych nam nie skapila (ja bym rzekla - wmuszala).
Uwazam, ze ten pan weterynarz przesadza, rownie dobrze mogl by proponowac
podawanie co miesiac antybiotyku - bo a noz sie zarazicie grypa.
Jesli nie ma objawow robaczycy, to absolutnie nie podawac takich srodkow,
przeciez to trucizny. Najwyzej regularnie badac kal na pasozyty.
Raz mi sie zdarzylo zarazic od kota grzybica, ale sama sobie jestem winna,
moglam obcego parszywca nie glaskac. Bylo widac ze jest chory.
Sowa