WETERYNARZ-PILA1.OSTROWIEC.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 6, 2010, 2:18 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 
Author Message
 Post subject: Wywiad z eks mysliwym.
PostPosted: 2005-12-03 14:20:04
Online
Registered User

Joined: 2005-12-03 14:20:04
--------------------------------------------------------------------------- -----
O ZABIJANIU ZWIERZAT
Z BYLYM MYSLIWYM O MYSLISTWIE DZISIAJ
(Janusz Korbel rozmawia z Zenonem Kruczynskim, autorem wielu artykulow i
bohaterem kilku nagrodzonych reportazy radiowych, mysliwym, ktory zaprzestal
polowac po kilkudziesieciu latach, kiedy myslistwo bylo jego najwieksza pasja.)
Osiem lat po tym, jak przestales polowac, zrodzil sie u ciebie pomysl napisania
ksiazki o myslistwie. Wspolczesnie myslistwo rodzi wiele emocji. Zanim ksiazka
ukaze sie na rynku, chcialbym z toba porozmawiac troche o tym. Sprobujmy
pomowic o niektorych aspektach dzielacych zwolennikow i przeciwnikow myslistwa.
Czy zgodzisz sie z twierdzeniem, ze ewolucja ma miejsce dzieki zabijaniu?
Nie mam sklonnosci, by mowic, ze cos jest, czy tez powstanie w przyszlosci
dzieki czemus, co wlasnie teraz, w tej chwili sie zdarza. Sadze, ze to o wiele,
wiele bardziej zlozone. A gdy slysze, "ze ewolucja ma miejsce dzieki
zabijaniu", to ogarnia mnie zdumienie pomieszane z pewnego rodzaju lekiem, ze
mozliwe jest wydobycie z siebie takiego twierdzenia. Czyje to stwierdzenie? Nie
wiem zreszta, co to takiego jest: "ewolucja".
Jesli spojrzec szerzej na myslistwo, to pierwotna, fundamentalna przyczyna
polowania byla biologiczna potrzeba odzywiania sie. W ciagu milionow lat, wbrew
temu, co glosza niektorzy teoretycy wegetarianizmu, wsrod najblizszych nam
gatunkow i u czlowieka naturalna strategia zywieniowa byla dieta roslinno-
miesna. To naturalna konsekwencja ewolucji. Dzisiaj tez wiekszosc ludzi je
mieso, pochodzace jednak z bardziej udreczonych i okrutniej niz na polowaniu
zabijanych zwierzat hodowlanych. Moze wiec - piszac o myslistwie dzisiaj -
dotykasz jakiejs innej jeszcze sfery, innej zagadki niz tylko moralnego
dylematu czy i kiedy wolno zabic?
To zjawisko, ktore w skrocie nazwac mozna "wspolczesnym myslistwem", skupia w
sobie jak w soczewce wiele spraw. Obejrzec mozna w nim: wplyw zabijania dla
rozrywki na psychike i los ludzi, ktorzy to robia; swiat wartosci macho, tak
zwany "swiat mezczyzn" i wartosci, ktore w nim panuja; wplyw mysliwskiego
sposobu zycia na rodzine mysliwego; glebokie uzaleznienie od myslistwa ze
wszystkimi konsekwencjami, jakie niesie ze soba dla spoleczenstwa i
najblizszych zycie osoby uzaleznionej; wplyw lobby mysliwskiego na zycie
polityczne i ekonomiczne kraju (obecnie co szosty posel i senator w Polsce to
mysliwy); racjonalizacja zabijania, dopasowujaca do swoich biezacych potrzeb:
psychike, etyke, moralnosc, religie i duchowosc; i na koniec wplyw na ludzi
alkoholu i posiadania broni w domu.
Jak kazdy temat, ktory zglebia sie wystarczajaco, zanurzenie w rozne warstwy
wspolczesnego myslistwa zaczyna byc troche o wszystkim. Najbardziej jednak jest
o zabijaniu zwierzat - tym dla hobby, w rzexniach i w przychodniach
weterynaryjnych, czyli o tak zwanych "uspieniach". Niedawno w Szwecji,
przeprowadzilem dluga rozmowe-wywiad z weterynarzem, ktory wbrew silnej presji
swojego srodowiska zawodowego, odmowil usmiercania zwierzat w swojej praktyce.
To wspaniala, heroiczna kobieta. Jeden weterynarz zajmujacy sie malymi
zwierzetami w ciagu swojego zycia zawodowego "usypia" czyli zabija zastrzykiem
w brzuch, trucizny w tetnice i w serce okolo 7 000 psow i kotow, nie liczac
innych zwierzat. Ksiazka jest troche o tym, co to wszystko dla nas, ludzi,
znaczy. Nie jem miesa, a gdy zdarzy sie, ze z jakichs powodow mam je w ustach,
towarzyszy mi poczucie, ze miazdze miedzy zebami cialo. To przykre uczucie.
Jest mi przyjemnie pomyslec, ze jest tyle zboz, warzyw, ziaren, orzechow,
nasion i chlebow! Takie bogactwo smakow i ziol! Mieso jest smaczne i latwo sie
do niego mozna przyzwyczaic. Kiedys bylem w rzexni - widzialem tam wszystko.
Sam rowniez zabijalem dzikie zwierzeta. Potem w moim zyciu bylo inaczej.
Widzialem takze wyszarpywane z obory zwierzeta wywozone do skupu. Tam sie je
klasyfikuje i wpedza do transportu - najczesciej specjalnym samochodem. Jada do
rzexni, tam czekaja w kolejce do komory ubojowej, porazane sa pradem,
podwieszane za nogi i przecina sie im tetnice szyjne, aby serce moglo zrobic
swa ostatnia prace - wypompowac krew z ciala, by mieso bylo bardziej dla ludzi
jadalne. Zapewne jakos w tym wszystkim uczestnicze, mam buty ze skory, jedzenie
mojego psa pochodzi z odpadkow rzexnych. Jednodniowe kogutki z ferm mieli sie
zywcem lub wrzuca do wrzacego oleju. Potem przerabia na zgrabne, brazowe kulki
i nazywa "kurczak z warzywami" i karmi sie tym psy i koty. Nie wiem, jak sie z
tego wydostac i czy to jest mozliwe. Ale probuje tak jak umiem, przynajmniej
nie przyczyniac sie tak bardzo do tej codziennej, wielkiej rzeki krwi i
cierpienia.
Dzika przyroda tez nie jest rajem harmonii (w ludzkim jej rozumieniu) bez
smierci i bez dramatow. Znany biolog prof. Ludwik Tomialojc pisze, ze u
niektorych gatunkow ptakow ginie blisko 90% dzieci. Widzialem w czasie ostrej
zimy slaniajace sie z wyczerpania i padajace dziki. Widzialem umierajaca w
agonii sarne powalona i zjadana zywcem przez drapieznika. W porownaniu do tego
celny strzal wydaje mi sie lagodniejsza forma smierci, z mniejszym udzialem
cierpienia. Wiec pewnie nie cierpienie ofiar i nie okrucienstwo sa przyczyna
niezgody na myslistwo w dzisiejszych czasach?
Ludzie we wszystkich religiach modla sie o ochrone przed nieszczesciami. Za
jedno z takich nieszczesc uznawana jest nagla smierc. "Od naglej i
niespodziewanej smierci uchron nas Panie" modla sie katolicy. Widzac zjadana
zywcem sarne, trudno uwolnic sie od ludzkiego punktu widzenia, poniewaz w tym
momencie osobiscie cierpimy. Uwazamy, ze lepiej byloby ja dobic - zadac jej
nagla smierc, sadzac, ze skrociloby to jej cierpienie. Wiesz jak sie dobija?
Celnym strzalem w nasade karku. Celny na 100% bedzie wtedy, gdy dotkniesz
wylotem lufy skory na karku sarny. Zdecydujesz sie na to i pociagniesz za
spust? Ostatni strzal szarpnie jej cialem i sarna znieruchomieje na zawsze. Czy
to jest dla ciebie lagodniejsza forma smierci? Nie inaczej czujemy sie widzac
polamane kosci i jelita na wierzchu czlowieka rannego w wypadku. Cierpimy
podobnie. To uczucie cierpienia jakby mialo moc przenoszenia sie z tej rannej
istoty na nas. Czy zdecydujesz sie na eutanazje tego czlowieka, by skrocic jego
cierpienie? I czy masz pewnosc, ze rzeczywiscie je skracasz? Nikogo nie wolno
okradac z jego smierci. Dobijajac - przede wszystkim zaspokajasz swoja
najzywsza, piekaca potrzebe: natychmiast skonczyc z tym cierpieniem, ktore
czujesz w sobie. A celny strzal, o ktorym wspominasz, moze okazac sie niecelny.
Wedlug mnie, mniej wiecej co piaty strzal to polamane kosci, wyprute jelita,
odstrzelona zuchwa, przestrzelone kolana itd., cala anatomia moze sie zdarzyc.
Nie wiem, co to jest "lagodniejsza forma smierci". Mam przeczucie, ze w sprawie
smierci lepiej jest unikac stanu, w ktorym sie cos na pewno "wie". Trzeba
sprobowac zapanowac nad nasza sklonnoscia do tej "wiedzy"
o "lepszej", "gorszej", "pelnej cierpienia" czy tez "lagodniejszej" smierci.
Dlaczego nagla smierc od kuli ma byc lepsza niz z wycienczenia mrozem? Jak
sadzisz, czy ten dzik poprosilby cie o to, by go dobic, gdyby umial mowic? A
ten ptak i sarna?
Chociaz od bardzo dawna jestem wegetarianinem, draznia mnie rozne manifesty
wegetarian o tym, jak to czlowiek rolnik i ogrodnik moze uratowac ziemie w
przeciwienstwie do miesozercow. Fakty mowia co innego: przyroda jest w lepszej
kondycji na obszarach zamieszkalych przez mysliwych, niz w regionach, gdzie
nawet przez stulecia przewazali wegetarianie (Indie, Chiny). Czy wspolczesny,
zachodni mysliwy nie jest bardziej swiadomy powiazan w przyrodzie niz "miejski"
ideolog wegetarianin? Nie slyszalem zeby wegetarianie wystapili w obronie
zabijanych siedlisk, a niedawno mocno wystapili w ich obronie wedkarze.
Mowiac o terenach zamieszkalych przez mysliwych, mowisz o obszarach Ziemi, na
ktorych ludzie poluja, by zdobyc pozywienie niezbedne do przezycia ich samych i
ich rodzin. Dla mnie to jest inna historia niz wspolczesne myslistwo. Poza tym,
wydaje mi sie, ze w Chinach czy Indiach jest po prostu wiecej ludzi niz na
terenach zamieszkalych przez pierwotnych mysliwych. A tam, gdzie jest bardzo
duzo ludzi, dzika przyroda zanika. Nawet, jezeli draznia Cie informacje roznych
ruchow wegetarianskich czy ekologicznych o tym, ze gdyby ludzie odzywiali sie
bez miesa, to Ziemia i ludzie byliby zdrowsi - wydaje mi sie, ze wlasnie tak
jest. Czytalem przekonujace opracowania na ten temat. Bardziej odpowiada mi
wegetarianin i jego potencjalna gotowosc do pewnej otwartosci niz wspolczesny
zachodni mysliwy majacy czesto zenujaca wiedze o przyrodzie. Pewnego razu, w
maju, siedzielismy wieczorem przy ognisku. Spiewaly ptaki - glownie kosy. Jeden
z mezczyzn zapytal:
- "Ty, a co to za ptak tak spiewa?"
Chodzilo o kosa. Mezczyzna, ktory pytal, byl mysliwym. Czy ludzie z taka
swiadomoscia przyrody moga cos dla niej zrobic? Ten czlowiek uslyszal spiew
ptaka i zapytal. Teraz wie, jezeli oczywiscie zapamietal. Ilu mysliwych "nie
uslyszy nawet kosa?"
W czasie, gdy chodzilem na kurs dla kandydatow na mysliwych, w programie nie
bylo cienia wiedzy o zwiazkach i sieci wzajemnych wspolzaleznosci w przyrodzie.
Po co? Zreszta, ktory z grona wykladowcow bylby w stanie podjac taki temat? To
jest przeciez kurs dla przyszlych mysliwych! Regulamin polowan, zwierzyna
lowna, pies, bron, prawo lowieckie, ambony, statut - to byly wazne tematy.
Potem, juz jako mysliwi, szlismy z gladka i ostra bronia do lasu i na pola,
aby "utrzymywac rownowage przyrody", "regulowac populacje", "zastepowac
drapiezniki", "selekcjonowac", "gospodarowac zwierzyna lowna" i "dokarmiac".
Wole wizje Ziemi roztaczana przez wegetarian, niz przez przemysl miesny. Znam
modlitwe, w ktorej jeden z fragmentow brzmi:
"Oby ziemia byla urodzajna i pory roku nastepowaly zgodnie po sobie, obysmy
wszyscy zyli w harmonii z przyroda. Oby dzieki naszym wysilkom powietrze znow
stalo sie swieze, a jeziora i rzeki - jasne i czyste. Oby oceany i morza
zostaly oczyszczone ze wszystkich skazen, oby ryby, delfiny i wieloryby plywaly
w nich swobodnie. Oby zwierzetom pol i lasow nie zagrazaly sidla i strzelby
mysliwych. Oby krzyk zarzynanych krow, swin i owiec zastapila cisza
dojrzewajacych owocow i warzyw. Oby wielkie drzewa pokryly nasza ziemie, a gory
i wzgorza porosly szkarlatnymi, blekitnymi i zlotymi kwiatami."
Z perspektywy rynku myslistwo jest po prostu galezia gospodarki. Daje prace dla
ludzi zajmujacych sie skupem i przetworstwem dziczyzny, rozwija ruch
turystyczny i caly zwiazany z tym przemysl, dzialaja specjalistyczne biura
organizujace polowania, jest rynek wydawnictw itd., itp. Jak na czyms mozna
zarobic, to to jest, nawet agencje towarzyskie sa, chociaz czerpanie zysku z
nierzadu jest przestepstwem. Galezia gospodarki sa tez lesnictwo i rolnictwo.
Zwierzeta czynia szkody gospodarce: wilki zabijaja jelenie, na ktorych
myslistwo mogloby zarobic, jelenie powoduja szkody w uprawach lesnych narazajac
lasy na znaczne koszty, zwierzeta wychodza z lasu na pola jedzac gryke, owies,
buraki czy ziemniaki i przynoszac straty rolnikom. Jezeli gdzies brakuje
drapieznikow, jelenie moga powodowac straty ponad mozliwosci zachowania
siedliska. Tym sie powszechnie tlumaczy koniecznosc gospodarowania zwierzyna,
co wykonuja mysliwi. Oni nie musza byc tego nawet swiadomi: to specjalisci
badaja, czy na skutek presji jakiegos gatunku zaczyna brakowac skladnika
siedliska i ustalaja ilosc osobnikow do odstrzalu - dbajac o rownowage.
Dokarmianie rowniez tlumaczy sie potrzeba zatrzymania zwierzyny w lesie, zeby
nie czynila szkod na polach. Widzialem takie poletka przy granicy lasu i to
dzialalo. Jest to po prostu tzw. "racjonalna gospodarka". Jak przekonasz ludzi,
ze bez mysliwych to sie wszystko "samo ulozy" bez duzych kosztow?
Trudno poruszac sie w warstwie racjonalnych argumentow, gdy sprawy dotycza
zabijania. Ale jest to czesciowo mozliwe. Na przyklad, w ubieglym roku mysliwi
wydali w Polsce na dokarmianie dzikich zwierzat 13 milionow zlotych. Ta kwota
nie uwzglednia wielkiego dokarmiania, finansowanego z prywatnej kieszeni
pojedynczych mysliwych i dokarmiania przez Administracje Lasow Panstwowych na
obwodach wydzielonych. Mozna szacowac, ze na dokarmianie wydano okolo 30
milionow zlotych. To pozywienie trafia, wedlug mnie, przede wszystkim na
neciska, na ktore zwabia sie jedzeniem zwierzeta, by je tam zabic. To jest
powszechna i degenerujaca praktyka polowania. Egzekucja, kaxnia, "strzal w tyl
glowy", zwykle swinstwo. Za te 30 milionow zlotych mozna wyhodowac wielka ilosc
zwierzat. I o to mysliwym chodzi! Mozna wtedy wiecej ich zabic. A im wiecej sie
zabije - tym polowanie jest bardziej udane.
Trzeba przestac calkowicie dokarmiac. To jest zjawisko z ostatnich
kilkudziesieciu lat, gdy w Europie pojawila sie nadwyzka zywnosci. Przyroda
wykarmiala od przyslowiowego stworzenia swiata i wykarmi takze dzisiaj,
wszystkie zwierzeta ziemne, wodne i powietrzne. Takze nas, ludzi. Gdyby bylo
inaczej, zycie nie przetrwaloby do dzisiaj.
Gdy zaprzestanie sie wwozenia do lasu wielkiej ilosci kukurydzy, ziemniakow,
kapusty, kalafiorow - jedzenia, ktorego w lesie nigdy nie bylo i nie powinno
byc, zwierzat bedzie mniej: tyle, ile ma byc w okreslonym siedlisku.
Przyroda "wie": ile. Wtedy sie zobaczy, jak wyglada sprawa szkod wyrzadzanych
przez zwierzeta. I czy w ogole jest jakas sprawa? Jezeli bedzie - my, ludzie,
poradzimy sobie z tym problemem. Wydaje sie on dosyc prosty.
Nie slyszalem, by wielkosc odstrzalow ustalana byla przez jakichs specjalistow -
 przyrodnikow, po zbadaniu srodowiska zwierzat. Przez kilkadziesiat lat znany
mi byl inny sposob ustalania tego, ile zwierzat zabije sie w sezonie lowieckim.
Ten sposob kieruje sie jednym kryterium - przewidywanym przyrostem naturalnym i
koniecznoscia zachowania stada podstawowego do rozrodu na przyszly rok. Krotko
mowiac - ile sie urodzi, tyle zabijemy. A wybor: z myslistwem czy bez? To jest
wybor pomiedzy rekami unurzanymi do lokci we krwi a rekami bez tej krwi. Co
wybierasz?
Zalozmy, ze myslistwo stalo sie u nas czyms wstydliwym, przynoszacym hanbe i
nikt nie poluje. Od wielu lat, m.in. dzieki kampanii ekologow, wilk jest w
Polsce gatunkiem chronionym. To ogromny sukces ochrony przyrody w Polsce, ale
problem z wilkiem nie zniknal. Co roku w "wilczych" rejonach dziesiatki
zwierzat domowych sa zagryzane przez wilki wychodzace z lasu. Przyrodnicy
twierdza, ze osobniki lub watahy wyspecjalizowane w zabijaniu zwierzat domowych
powinny byc usuwane z populacji. Kto to zrobi, jak nie bedzie mysliwych? Na
razie robia to ludzie "domowymi" metodami, np. truciem (podobne sytuacje
zdarzaja sie na stawach hodowlanych z kormoranami, bobrami itp.)
Oj, przyroda nie chce "byc grzeczna" i postepowac tak, by ludziom bylo jak
najwygodniej. Na styku wilki - zwierzeta domowe, zawsze cos sie dzialo i dziac
bedzie. Nie ma co liczyc na to, ze ten problem zniknie, bo to sa "pobozne
zyczenia". Lepiej go wpisac w koszty zycia i radzic sobie przez te piec
miesiecy pobytu zwierzat domowych na pastwiskach. Szkoda kazdego z tych
zwierzat i ich wlascicieli. To musi byc okropne zdarzenie, gdy rano na
pastwisku spotykamy zabitego przez wilki cielaka. Patrzac na to z drugiej
strony - uniknal tego calego transportu do rzexni, porazania pradem i
podcinania tetnic. Do ochrony tych zwierzat na pastwiskach sa fladry, ploty,
znakomite i bardzo skuteczne owczarki, ogien i ludzie, dla ktorych, gdy sie cos
zdarzy, sa odszkodowania finansowe placone przez panstwo, poniewaz wilk jest
zwierzeciem chronionym. Moze trzeba wymyslic cos jeszcze lub pilniej stosowac
to, co jest. Mozna sie temu szczegolowo przyjrzec i moze uda sie problem
zmarginalizowac. Pytasz o zabijanie. Nie wiem, kto to zrobi, gdy nie bedzie
mysliwych. Gdy trzeba w majestacie prawa zabic czlowieka, nie slyszalem, by byl
z wykonaniem wyroku problem. Ktos to robi. Chyba, ze stanie sie tak, iz sedzia,
ktory orzeknie wyrok smierci, bedzie musial sam go wykonac. Nie uwazasz, ze to
wlasciwa kolejnosc?
Czytalem kiedys rozmowe z dyrektorem koncernu Nokia, ktory chwalil sie, ze on
strzela do losia. Nie byl jakims pasjonatem myslistwa i chyba w ogole polowanie
go nie interesowalo. Natomiast strzelanie do losia bylo oznaka przynaleznosci
do wyzszej klasy. Ludziom nizej w hierarchii, "pospolstwu", nie wolno strzelac
do losia. W Polsce rowniez poluje wielu politykow, biznesmenow, kiedys polowali
krolowie, carowie, Goebbels i Stalin, Chruszczow i Gierek. Po upadku
totalitarnych rezimow poluja wspolczesni ksiazeta i "ksiazeta" - polowanie
staje sie znowu modne jako pewien nobilitujacy przywilej, miejsce zalatwiania
interesow, zawiazywania znajomosci w wyzszych sferach. Chociaz staje sie
jarmarkiem proznosci, jego popularnosc w calej Europie rosnie, a nie maleje. Tu
nie chodzi o zrekompensowanie sobie jakichs kompleksow, raczej o wstapienie do
grona uprzywilejowanych. O czym to swiadczy?
Moja znajoma, socjolog, wlasnie konczy badania tej grupy spolecznej. Bardzo to
ciekawe, co tam sie okaze. Polowanie w Europie bylo kiedys przywilejem wladcow
i arystokracji. Zwierzyna bywala wlasnoscia krola. Polowanie, w tym
historycznym kontekscie, nobilituje! Mozna wyobrazic sobie, ze przynalezy sie
do elity, do "lepszych", do "krolow", gdy ma sie bron i jedzie na polowanie.
Przez ostatnie kilkadziesiat lat w Polsce polowanie bylo bardziej egalitarne,
chociaz zawsze byly specjalne polowania dla uprzywilejowanych obywateli na
specjalnych obwodach lowieckich. Ale jednak myslistwo na jakis czas stracilo
elitarnosc, bylo dostepne takze dla mojego ojca i dla mnie, zwyklych,
niebogatych ludzi. Wspolczesnie ja odzyskuje. Bariera elitarnosci sa pieniadze -
 to coraz wyzszy prog. Wpisowe do kola lowieckiego (jezeli mam juz odpowiednich
czlonkow wprowadzajacych i jestem zaakceptowany przez zarzad!), kilka sztuk
dobrej broni, samochod terenowy, odpowiednie ubrania, wyjazdy na egzotyczne
polowania, koledzy mysliwi w calej Polsce, ktorzy zaprosza do swoich ekstra
obwodow lowieckich (ja im sie zrewanzuje!). Mozna miec poczucie, ze jest sie w
elicie. I rzeczywiscie, mozliwe sa rozne interesy i porozumienia polityczne.
Mowi sie, ze w Polsce rzadzi Polski Zwiazek Lowiecki. Moze cos w tym jest.
Widzialem w "Przekroju" taki smieszny rysunek Raczkowskiego, na ktorym
przechodzacy obok straznikow ministerstwa czlowieczek pozdrowil: "Darz bor!".
Zdaje sie, ze ladnie i przytomnie sie zachowal, jezeli potrzebuje czuc sie
w "ukladach".
Na koniec chce cie zapytac o aspekt etyczny, duchowy. Powiedziales kiedys w
rozmowie: Powiedziane jest "nie zabijaj!" - nie zabijaj znaczy nie zabijaj. Dla
mnie zabrzmialo to troche demagogicznie: chrzescijanskie przykazanie bez
watpliwosci dotyczylo zabijania czlowieka, a i w tym przypadku zostalo
obwarowane wyjatkami, ktore pozwolily chrzescijanom zabijac calkiem wielu
ludzi. Bezwzgledna zasada niezabijania musialaby prowadzic do wyeliminowania
siebie z zycia. Hinduistyczne sekty przestrzegajace ahimsy nalezy postrzegac
raczej jako prace nad stanem umyslu niz dazeniem do faktycznego niezabijania
nawet drobnoustrojow. Czegos waznego brakuje mi w przypowiesciach
zaczerpnietych z wielkich religii, a dotyczacych postulowanego stosunku ludzi
do zwierzat. Przypowiesc o wilku z Gubbio i sw. Franciszku mowi, ze wilk stal
sie dobrym wilkiem, kiedy przestal sam zabijac i zaczal jesc kury zabite dla
niego przez mieszkancow miasteczka Gubbio. Toz to opowiesc o tym, jak czlowiek
w swojej arogancji zamienil wilka w karykature wilka. Z kolei buddyjska
przypowiesc o czlowieku na pustyni, ktory odcina sobie kawalek ciala, zeby
nakarmic latajacego nad nim sepa jest inna wersja opowiesci o tym, jak czlowiek
zmienia reguly wypracowane w milionach lat ewolucji i stawia siebie w miejscu
pana przyrody. Czlowiek mial walczyc o swoje przetrwanie, a sep mial sie zywic
padlina - jesli padliny zabraklo, moze sep powinien umrzec z glodu, karmienie
padlinozercy cialami zywych osobnikow jest tez jakas karykatura w przyrodzie.
Wspolodczuwanie przenoszone na inne gatunki - jesli pominac naturalne relacje
pomiedzy nimi - moze prowadzic do jakichs niewyobrazalnych przeksztalcen
naturalnej sieci powiazan. Jak twoim zdaniem powinno wygladac nasze wspolczucie
wobec dzikiej przyrody?
Odpowiada mi okreslenie tego, czym jest wspolczucie, ktore przeczytalem w
ksiazce Dalajlamy "Sztuka szczescia".
"Podstawa prawdziwego wspolczucia jest swiadomosc, ze wszyscy ludzie pragna byc
szczesliwi i chca uniknac cierpienia, dokladnie tak samo jak ja. I tak samo jak
ja, maja naturalne prawo spelnic to podstawowe pragnienie. Majac swiadomosc
owej wspolnoty i rownosci, rozwijamy poczucie sympatii i bliskosci z innymi
ludxmi bez wzgledu na to, czy danego czlowieka uwazamy za przyjaciela, czy za
wroga. Rozwijanie takiego prawdziwego wspolczucia opiera sie bardziej na
uznaniu fundamentalnych praw innych ludzi niz na projekcji naszego umyslu"
Mozna to rozwinac na wszystkie istoty - miesci sie tam rowniez dzika przyroda.
Mam przeczucie, ze gdybysmy jako ludzie byli w stanie zyc wzajemnie ze soba w
zgodzie z tym opisanym stanem swiadomosci nazwanym wspolczuciem, dzika przyroda
mialaby sie dobrze w wielu miejscach na Ziemi. Jest to takze poglad bliskiej mi
ekologii glebokiej. Sadze, ze "zglebianie projekcji umyslu" jest dobra droga do
osiagniecia opisanego przez Dalajlame stanu wspolczucia.
Ludzie uzywaja slowa "zdechl" mowiac o smierci zwierzecia. Boja sie
powiedziec: "umarl", chociaz "zdechl" brzmi strasznie, jezeli mowimy o naszym
domowym, zwierzecym przyjacielu, ktory przez kilkanascie lat towarzyszyl nam w
zyciu. Czy zauwazyles, ze ludzie chyba w zadnym jezyku nie wymyslili
specjalnego slowa na okreslenie smierci istoty innej niz czlowiek? To jest to
samo slowo - zabic psa, czlowieka, mrowke. Zabicie u wielu istot zywych wyglada
podobnie - gwaltownie przestaje bic serce, plynac krew, istota przestaje sie
ruszac. Jezeli jest rana, wyplywa z niej krew tak dlugo, jak dlugo bije serce.
I "uchodzi zycie", jak to nazywamy, chociaz zupelnie tego nie rozumiemy, co to
takiego "uchodzi". Tak samo mozemy powiedziec - "uszlo z niego zycie" - o
czlowieku i o jakiejkolwiek innej istocie na tej Ziemi. Czy aby na pewno
przykazanie "Nie zabijaj" dotyczy tylko czlowieka?
--
Wyslano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: Scream [HCP],Daruma,kamila slawinska,bob1969,Bozena T.,JotDe, prezenty and 1 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie